Prof. Gabriela Matuszek-Stec o krakowskiej Szkole Pisarzy w roku jubileuszowym

Tekst zamieszczony w tomie „Twórcze pisanie w teorii i praktyce” (pod red. G. Matuszek, H. Sieja-Skrzypulec, Księgarnia Akademicka: Kraków 2015, s. 293), który był pokłosiem międzynarodowej konferencji zorganizowanej z okazji Jubileuszu 20-lecia istnienia Studium Literacko-Artystycznego.

 

Część 1

Twórczość, w tym literacka, rozgrywa się w sferze tajemnicy. To przestrzeń niepoznawalna, (boskiego) natchnienia, eksplozji pod- lub nieświadomości. Proces twórczy – przynajmniej w jednej ze swoich najistotniejszych faz – jest nieprzenikniony i nieprzewidywalny, przebiega w przestrzeniach, do których intelekt ma wgląd ograniczony. Inicjować go może jedno wrażenie uruchamiające łańcuch asocjacji; nagłe olśnienie, bez sprecyzowanej treści i formy; myśl, która domaga się gwałtownie jakiegoś wyrazistego kształtu; impuls, który mocny, acz niejasny, zdaje się mówić – zwróć uwagę… Czy twórczości można nauczyć? Każdy, kto zadaje takie pytanie, podważa coś, co samo z siebie musi być podważone. Bo w sformułowaniu takiego pytania tkwi błąd. Ponieważ konstatacja, że talentu nie można nauczyć, daru tworzenia nie można nabyć itp., jest bezdyskusyjna. Ale przecież edukacja artystyczna obejmuje wszystkie dziedziny twórczej działalności: kształci się wszak malarzy, aktorów, muzyków. Dlaczego więc nie edukować twórców pracujących w materii słowa?

A zatem – czy „szkoły” próbujące „kształcić” poetów i prozaików, a także dramaturgów, scenarzystów, eseistów i wszelakich „pióromaniaków”, którzy z zapachem atramentu bądź zmysłowym dotykiem pióra (klawiatury) czują nie sensualną, ale wręcz metafizyczną więź, mają być poddawane wykluczeniu? W takich skrótowych pseudoocenach, z którymi często spotykało się nasze przedsięwzięcie, pomijano fakt, że oprócz wrodzonego talentu, boskiej iskry czy tzw. natchnienia potrzebna jest jeszcze w i e d z a (o literaturze, jej nurtach, gatunkach, tradycji) oraz wiele innych umiejętności, w jakie powinien / może być wyposażony współczesny twórca: znajomość kontekstów okołoliterackich (otocza kulturowego, innych dziedzin sztuki itp.), zdolność rozpoznawania mechanizmów funkcjonowania rynku literackiego i tzw. literackiego życia, a nawet posiadanie elementarnej wiedzy dotyczącej prawa autorskiego itp.

Być może te kliszowe i uproszczone negujące opinie wynikały z faktu, że w Polsce przed 1994 rokiem nie istniały kursy twórczego pisania. Nie wydawano pisarskich „podręczników” (przyp. Chyba że za takie uznać pionierską na gruncie polskim książkę: J. Parandowski, Alchemia słowa, Warszawa dr. 1951, czy znakomitą pracę na temat procesu twórczego: S. Jaworski, „Piszę, więc jestem”. O procesie twórczym w literaturze, Kraków 1993) , nie ukazało się żadne naukowe opracowanie z zakresu kreatywnego pisania (przy. Dopiero w 2004 roku ukazała się książka J. Dąbała, Tajemnica i suspens. Wokół głównych problemów creative writing, Lublin 2004), na rynku wydawniczym nie pojawiły się jeszcze przekłady zachodnich publikacji. Wydana przez wydawnictwo Czarne Lekcja pisania pod redakcją Moniki Sznajderman ukazała się cztery lata po założeniu Studium Literacko-Artystycznego, a w rok później wyszła książka Izabeli Filipiak, wykładowczyni SLA, prowokacyjnie zatytułowana „Twórcze pisanie dla młodych panien” (przyp. Filipiak, Twórcze pisanie dla młodych panien, Warszawa 1999). Rozmaite podręczniki wprowadzające w praktyczne arkana sztuki pisania zaczęły pojawiać się około 2010 roku (przyp. zob. K. Krzan, Praktyczny kurs pisarstwa. Jak napisać intrygującą i wciągającą książkę?, Gliwice 2009; Jak zostać pisarzem. Pierwszy polski podręcznik dla autorów, red. A. Zawada, Wrocław 2011; J. Wrycza-Bekier, Szkoła twórczego pisania. Jak zostać autorem bestsellerowych powieści, Gliwice 2011, Editio – Helion. Pod koniec lat dziewięćdziesiątych zaczęto wydawać przekłady anglojęzycznych poradników dla początkujących pisarzy. Szczegółowo tym tematem zajmuje się Hanna Sieja-Skrzypulec w pisanej pod moim kierunkiem pracy doktorskiej Twórcze pisanie na gruncie polskim. Tradycje normatywne a wyzwania współczesności, Kraków 2015, w rozdziale Polskie poradniki i podręczniki z twórczego pisania: koncepcje twórczości literackiej, podmiotu piszącego, elementy normatywne).

Pierwsi wykładowcy Studium Literacko-Artystycznego nie mieli więc zaplecza teoretyczno-praktycznego, które by ich uczyło, jak uczyć pisać. Na szczęście. Bo całe to przedsięwzięcie, które powstało dwadzieścia lat temu i działa z sukcesem do dziś, nie było oparte na formułach „kursów kreatywnego pisania”, ani amerykańskich (przyp. Jak wiadomo, historia kursów kreatywnego pisania sięga 1897 roku, kiedy po raz pierwszy zorganizowano grupę creative writing na uniwersytecie w Iowa. Od 1936 roku nauczanie odbywało się już przez dwa lata i kończyło pracą twórczą. Obecnie po ukończeniu pełnych studiów można uzyskać tytuł magistra, upoważniający do nauczania twórczego pisania w szkołach wyższych), ani żadnych innych. Trafnie pisze o tym, po osiemnastu latach, Katarzyna Jakubiak, słuchaczka pierwszego rocznika SLA (która zrobiła doktorat w USA, obecnie wykłada tam literaturę i prowadzi warsztaty z twórczego pisania), zwracając uwagę na różnice między „rzeczowymi, grzecznymi, cywilizowanymi” rozmowami przy okrągłym stole o wadach i zaletach prezentowanych przez uczestników tekstów a emocjonalnymi dramatami, jakie rozgrywały się podczas zajęć w SLA:

Podczas studiów doktoranckich na Illinois State University w USA, przez dwa semestry uczęszczałam na warsztaty prozatorskie otwarte dla wszystkich graduate students […]. Same zajęcia upływały na „omawianiu” wyznaczonych tekstów w sposób dość demokratyczny. Głos wykładowcy miał ważyć tyle samo, co głosy innych studentów; siedzieliśmy przy okrągłym stole i niemal wszyscy przedstawiali swoje uwagi o plusach i minusach utworów grzecznie, rzeczowo i obiektywnie. Natomiast autorzy przyjmowali te uwagi jak krytykę konstruktywną. […] Te „cywilizowane” dyskusje bardzo kontrastowały z „dramatami”, które rozgrywały się na naszych warsztatach w SLA. Podobał mi się ich obiektywizm i optymizm, a także leżąca u ich podstaw filozofia, że każdy tekst można ulepszyć, a mankamenty wczesnych wersji utworów nie świadczą automatycznie o kiepskości ich autora. Czegoś takiego brakowało mi w SLA. […] Oczywiście, przez swoje „ugrzecznienie” amerykańskie zajęcia były być może trochę nudniejsze od tych w SLA. Brakowało mi wielkich charyzmatycznych osobowości, które spotkałam wśród wykładowców i słuchaczy krakowskiej szkoły pisania. Brakowało mi też silnego poczucia więzi między słuchaczami, która w SLA powstała dzięki wspólnej pracy w redakcji Studium.

Projekt SLA był w gruncie rzeczy eksperymentem, albo trafniej: ciągiem wielu eksperymentów, bowiem każdy wykładowca realizował autorski program, oparty bardziej na własnej wyobraźni i intuicji niż doświadczeniu i opanowaniu dydaktyczno-pisarskich zasad i technik. Programy te bywały niedemokratyczne, czasem wcielanie ich w życie miało przebieg dramatyczny i może ich fascynująca siła polegała właśnie na inspiracji, burzy mózgów, wciąganiu w wiry własnych doświadczeń, czasem ostrej krytyce, pozbawionej „politycznej poprawności”. Bo tak naprawdę chodziło nam o prawdziwą literaturę, a nie kształcenie umiejętności „kreatywnego pisania”. O autentyczne, mocne doświadczenia z pogranicza egzystencji i sztuki, a nie nauczenie elementarnych technik pisarskich.

Określenia kreatywny / twórczy odnoszą się do innych pól semantycznych i czynności wyobraźniowo-intelektualnych niż prawdziwa twórczość artystyczna, której efektem jest tekst literacki. Nam chodziło zatem o stworzenie instytucji, gdzie dokonywać się będzie mariaż wiedzy i twórczości, intelektu i wyobraźni, spontaniczności i doświadczenia, młodzieńczości literackich poszukiwań i dojrzałości spełnień. Miejsca, gdzie uczy się pisarstwa w wymiarze teoretycznym i praktycznym, jak również umożliwia początkującym literatom bez wykształcenia filologicznego (czy szerzej: humanistycznego) zdobycie wiedzy potrzebnej do uprawiania twórczości literackiej. A także, co w tradycji Alma Mater wydaje się szczególnie ważne, podjęcie próby przywrócenia relacji Mistrz–uczeń (oczywiście dla tych, którzy taką relację nawiązać pragną), zepchniętej do staroświeckiego lamusa w czasach, w których autorytety zastąpiła poprawność polityczna, wartości stały się płynne, a kody kultury niejednoznaczne.

Wielu początkujących twórców szuka bowiem (nie tylko) literackiej busoli. A każdy ma potrzebę konfrontacji tego, co robi, z cudzą, a zwłaszcza profesjonalną opinią. Krakowska Szkoła Pisarzy miała stać się takim miejscem, gdzie można doświadczyć inicjacji w tajemne przestrzenie literatury, profesjonalnie porozmawiać o własnych tekstach i zdobyć solidną, specjalistyczną wiedzę z różnych obszarów humanistyki. Naszymi słuchaczami bywają bowiem osoby z wykształceniem technicznym, przyrodniczym, medycznym czy artystycznym, które poszukują drogowskazów w poruszaniu się po labiryntach pękających w papierowych szwach magazynów literatury i współczesnej literackiej (nad)produkcji. Co czytać? Z jakim twórcą warto konfrontować swoje myśli i intuicje? Gdzie i jak odnaleźć arcydzieło? I co to jest arcydzieło, jeśli także ta kategoria nie została postmodernistycznie zdekonstruowana? Czy moje genialne odkrycia nie są wyważaniem wielokrotnie już otwieranych drzwi? Co warte i czy warte jest to, co piszę? Co mogę zmienić, jak się doskonalić, jak dojrzewać twórczo, jak pisać lepiej, precyzyjniej wyrażać myśli, gdzie jest granica między inwencją a banałem, jak na nowo, po swojemu, opowiedzieć świat, siebie, życie?

Można dojrzewać w samotności – to najpiękniejsze, ale i (chyba) najdłuższe dojrzewanie. Można też w twórczej interakcji, dialogu, wielopoziomowych inspiracjach, bo płynących zarówno od wykładowców, jak i kolegów / koleżanek z grupy. Jedni wolą iść własną drogą, bo są jej pewni, bo nie lubią obok siebie innych przechodniów, bo samotność, drugie Ja, jest najwierniejszym towarzyszem, bo wierzą w swojego dajmoniona, bo… Inni, może bardziej niepewni, a może „szerzej” poszukujący, chcą mieć dialogujących „towarzyszy”, mają potrzebę konfrontacji, potrzebują luster dla sukcesów i porażek. Potrzebują Mistrzów, chcą się uczyć.

Część 2

Projekt szkoły pisarzy udało się wcielić w życie w 1994 roku w ówczesnym Instytucie Filologii Polskiej Uniwersytetu Jagiellońskiego dzięki otwartości władz, a zwłaszcza ówczesnego dyrektora Instytutu, Andrzeja Borowskiego, oraz wsparciu grupy pracowników Instytutu, do których należeli między innymi Marta Wyka, Jerzy Jarzębski i Bronisław Maj. Studia były elitarne, komisja kwalifikacyjna z uwagą czytała nadesłane próbki literackie, a potem wybrane osoby (z literackim talentem) zapraszane były na rozmowę kwalifikacyjną. I tę zasadę stosujemy do dziś, wychodząc z założenia, wbrew tendencjom panującym obecnie na edukacyjnym rynku, że nasze studia nie są dla wszystkich, bowiem każda sztuka, w tym literatura, to rzecz niedemokratyczna. Na pierwszy rok przyjęliśmy piętnaście osób (w tym miedzy innymi leśnika, ogrodnika, dziennikarza, biofizyka, pianistkę, kilkoro studentów), z których dziesięć ukończyło studia.

Inauguracja roku akademickiego miała miejsce 25 listopada w Kawiarni Jagiellońskiej i ta tradycja wyjścia poza mury Alma Mater żywa jest do dziś; wykład inauguracyjny wygłosił Włodzimierz Maciąg. Do współpracy udało się pozyskać znakomitych pisarzy, poetów i krytyków, a także wybitnych specjalistów z różnych przedmiotów objętych programem. Andrzej Wajda podjął się prowadzenia warsztatów scenariuszowych, Maciej Słomczyński uczył pisania powieści, Bronisław Maj, Julian Kornhauser i Stanisław Stabro uczyli poezji, Marta Wyka i Jerzy Jarzębski wprowadzali w arkana krytyki literackiej, Jan Błoński, Aleksander Fiut, Marian Stala, Piotr Sommer i Włodzimierz Maciąg wykładali literaturę, Ryszard Nycz wprowadzał w zawiłości najnowszych teorii literackich. Tadeusz Nyczek i Józef Opalski edukowali z zakresu dramatu, Maciej Szumowski z reportażu, Władysław Stróżewski prowadził wykłady z estetyki, teorie procesu twórczego wykładał Stanisław Jaworski, natomiast Danuta Wesołowska i Halina Kurek uczyły kultury słowa. Jerzy Illg i Bogusław Dopart prowadzili warsztaty wydawnicze, Alicja Helman wykłady o kinie, Ryszard Markiewicz i Janusz Barta wykłady z prawa autorskiego, a spotkania z Wisławą Szymborską, Czesławem Miłoszem, Stanisławem Lemem, Ryszardem Kapuścińskim, Markiem Nowakowskim i Janem Józefem Szczepańskim były tego programu dopełnieniem i dostarczały słuchaczom wyrafinowanych lekcji pisania.

Historia Szkoły jest bogata i nie sposób w krótkim tekście ująć wszystkich zdarzeń, doświadczeń, przeżyć, jakie pojawiały się w ciągu dwudziestu lat jej istnienia, wyczerpująco rozwinąć wątki główne i przywołać poboczne, a także wymienić wszystkie nazwiska. Można tylko zasygnalizować kilka najważniejszych faktów i konkretów. Niewątpliwie ważnym przedsięwzięciem było założenie przez słuchaczy pierwszego rocznika pisma literackiego „Studium” (w 1995, wychodziło do 2008 roku), które stało się jednym z najważniejszych pism młodoliterackich w Polsce. Pierwszy skład redakcji tworzyli: Monika Błażewicz, Mariusz Czyżowski (redaktor naczelny), Katarzyna Jakubiak, Waldemar Mogielnicki, Grzegorz Nurek, Ewa Sonnenberg, Piotr Antoni Woźniak, a w skład Rady Redakcyjnej wchodzili wykładowcy SLA: Jerzy Jarzębski, Bronisław Maj, Gabriela Matuszek, Ryszard Nycz, Maciej Słomczyński, Stanisław Stabro, Władysław Stróżewski, Marta Wyka (przyp. Promocja pierwszego numeru „Studium” odbyła się 27 października 1995 roku w galerii Nora w piwnicy przy ulicy Gołębiej 18, siedzibie Instytutu Filologii Polskiej UJ, podczas inauguracji roku akademickiego SLA.). Redakcja w słowie wstępnym oznajmiała:

Oddajemy w Wasze ręce pierwszy numer pisma, które zamierzamy poświęcić przede wszystkim (choć nie tylko!) prezentacjom najciekawszych zjawisk młodej i najmłodszej literatury, zarówno polskiej, jak i obcojęzycznej. […] odrzucamy wszelką [pseudo]programowość, zastępując ją otwartością na różnorodność tego co się w literaturze dzieje […] (przyp. Drodzy Czytelnicy, „Studium. Pismo literacko-artystyczne” 1995, nr 1, s. 3. Napisane przeze mnie, sygnowane jako Redakcja).

I tej deklaracji pismo przez trzynaście lat istnienia pozostało wierne, choć jego redakcja przechodziła różne metamorfozy. Główny jej trzon się nie zmieniał: Mariusz Czyżowski (który do końca pełnił funkcję redaktora naczelnego), Grzegorz Nurek, Ewa Sonnenberg, i przez wiele lat Roman Honet, pod którego znakomitą redakcją ukazywała się przez kilka lat Biblioteka Studium). Pierwszym wydawcą pisma była Fundacja dla Uniwersytetu Jagiellońskiego, potem pismo przejęło wydawnictwo Mariusza Czyżowskiego, Zielona Sowa.

Warto także wspomnieć, że nawiązaliśmy kontakty z kilkoma zagranicznymi placówkami zajmującymi się nauką twórczego pisania, między innymi Instytutem Literackim w Lipsku, Praską Szkołą Pisarzy czy ostatnio studiami literackimi w Piatigorsku na Kaukazie. SLA miało swoją prezentację w Berlinie (w czerwcu 2000), a lipcu tego samego roku zorganizowaliśmy w Krakowie razem z lipskim Instytutem Literackim i Wyższą Szkołą Muzyczną z Düsseldorfu Pierwsze Polsko-Niemieckie Forum Artystyczne, w którym wzięli udział młodzi poeci (słuchacze Studium Literacko-Artystycznego i Instytutu Literackiego z Lipska), tłumacze oraz pianiści z Niemiec i Polski. Uczestniczyliśmy w kilku międzynarodowych projektach literackich. Podczas International Congress of Creative Writing Programs, zorganizowanego w marcu 2005 roku przez Instytut Literacki w Lipsku (który w ten sposób obchodził własne dziesięciolecie i w którym wzięło udział ponad dwadzieścia instytucji z całego świata, reprezentujących rozmaite modele i formuły szkół / kursów kreatywnego pisania), występując z referatem Über Literarisch-Künstlerisches Studium der Krakauer Jagiellonen-Universität, miałam okazję przekonać się, że nasz projekt odebrany został jako oryginalna i interesująca propozycja i spotkał się z dużym zainteresowaniem.

Nasz jubileusz dziesięciolecia odbył się rok wcześniej. W czerwcu 2004 roku zorganizowaliśmy w Krakowie Festiwal Literacki pod hasłem „Literatura wobec nowej rzeczywistości”, podejmujący w chwili wejścia Polski do Unii Europejskiej dyskusję nad kulturowym paradygmatem wspólnej Europy, rolą literatury w jednoczeniu narodów, a zarazem ochronie narodowych tożsamości. Na program festiwalu złożyło się szereg wydarzeń, jak sesja naukowa poświęcona przewodniemu hasłu festiwalu, panel dyskusyjny na temat sposobów funkcjonowania literatury w Internecie, prezentacja „młodej” prozy konfrontującej się z „nową rzeczywistością”, promocje książek, ogłoszenie wyników dwu konkursów literackich i wiele innych wydarzeń, które zakończył trwający do rana Bal (Meta) rzeczywisty w Piwnicy pod Baranami.

Jubileusz był okazją do ustanowienia nagrody im. Macieja Słomczyńskiego (naszego najbardziej zasłużonego wykładowcy, który odszedł od nas w marcu 1998 roku) dla najlepszej pracy literackiej z kręgu słuchaczy i absolwentów Studium. Laureatką pierwszej edycji nagrody została Anna Tomaszewska (za tomik poetycki Wiersze do czytania, książka wyszła w Wydawnictwie Literackim). Druga edycja miała miejsce podczas jubileuszu naszego piętnastolecia, w 2009 roku. Jury nagrodziło trzy książki: Justyny Machałowskiej tomik poetycki Uda na których śpią psy, Agnieszki Czachor tom opowiadań Ciśnij piorunem nawet w śmierć oraz powieść Kamila Majewskiego Panta Deus. Nagrodzone książki ukazały się w Serii Studium Literacko-Artystycznego UJ, powołanej do życia w 2007 roku i wychodzącej pod moją redakcją w wydawnictwie Księgarnia Akademicka w Krakowie. Trzecia edycja konkursu zorganizowana została z okazji dwudziestolecia istnienia SLA, w 2014 roku. Główną nagrodę otrzymała Katarzyna Janicka za tom opowiadań Prospect Park Stories, II nagrodę Ewa Szumowska za powieść Jaspiska Wola, trzecią Michał Kozłowski za tomik poetycki Gadane. Nagrodzone prace zostały skierowane do druku w Serii Studium Literacko-Artystycznego UJ i ukazały się w tym samym roku. Ze względu na wysoki poziom nadesłanych prac jury postanowiło wyróżnić dwa tomiki poetyckie: Klisze Tatiany Judyckiej oraz Sceny z życia ks. Tomasza Nowaka (tomik w druku otrzymał tytuł Tak i na ziemi). Tom Tomasza Nowaka jest jedenastą książką wydaną w Serii SLA UJ (przyp. W serii publikacji SLA ukazały się ponadto tomy: antologia „Slang”, tomik poetycki „Bagaż podręczny” Ewy Wawrzyńskiej (2007) oraz tom opowiadań „Mgła” Stefana Gajdy (2010)).

Warto wspomnieć, że w 1995 roku został nakręcony przez TVP pierwszy film o Studium Literacko-Artystycznym, którego autorem był Grzegorz Paluch (film wyemitowano w 1995 roku). Media kilkakrotnie podejmowały temat SLA, choć właściwie do tej pory historia Szkoły, jej słuchacze, wykładowcy i idea nie spotkały się z rzetelną prezentacją.

Od 2007 roku działa Stowarzyszenie Absolwentów, Wykładowców i Słuchaczy Studium Literacko-Artystycznego Uniwersytetu Jagiellońskiego, powołane do życia z inicjatywy słuchaczki dziesiątego rocznika Ewy Wawrzyńskiej, która była jego pierwszym prezesem i obecnie, od 2015 roku, ponownie pełni tę funkcję (przyp. W latach 2010-2013 funkcję prezesa pełniła Hanna Sieja-Skrzypulec, a na przełomie 2013/2014 incydentalnie Grażyna Wojcieszko). Stowarzyszenie podejmuje szereg inicjatyw wspierających SLA, promujących jego absolwentów i działa na rzecz rozwoju i promocji literatury.

Część 3

Program Studium Literacko-Artystycznego, który do dzisiaj przeszedł tylko nieznaczne korekty, od samego początku obejmował dwa „edukacyjne” obszary: segment przedmiotów teoretycznych, dostarczających konkretnej wiedzy w formie wykładowej bądź seminaryjnej, oraz blok zajęć praktycznych, czyli warsztatowych. Do pierwszego należały: wykłady o literaturze, wykłady o teatrze i dramacie, wykłady o filmie, wykłady z estetyki, wykłady z prawa autorskiego, kultura słowa, teorie procesu twórczego, analiza tekstu literackiego i teoria literatury. Wykłady i seminaria miały za zadanie wprowadzenie początkujących literatów w szersze konteksty literackie i kulturowe. Wykłady o literaturze zaznajamiały słuchaczy z najważniejszymi zjawiskami dwudziestowiecznej literatury (głównie, choć nie tylko), uczyły „rozbioru” arcydzieł, pokazywały tendencje rozwojowe literatury itp. Wykłady o dramacie i teatrze obejmowały ich dzieje od czasów przełomu XIX/XX wieku do dzisiaj: ukazywały najważniejsze nurty dwudziestowiecznego dramatu w ich ewolucyjnej dynamice, prezentowały specyfikę poszczególnych zjawisk na konkretnych tekstach dramatycznych oraz ich wybitnych realizacjach, a także zwracały uwagę na wielostronne powiązania dzisiejszego teatru z poezją i prozą, filmem, sztukami plastycznymi, muzyką czy tańcem. Wykłady z zakresu filmu obejmowały rozmaite zagadnienia, w zależności od subiektywnych preferencji wykładowcy, począwszy od podstawowych i frapujących kwestii, jak film nauczył się opowiadać i w jaki sposób stał się sztuką, przez omówienie środków filmowych, strategii, subiektywizacji filmowego przekazu, kina autorskiego, skończywszy na formach adaptacji i krytyce filmowej. Profesor Stanisław Jaworski w autorskim ujęciu przedmiotu teorie procesu twórczego pokazywał twórczość z wielu punktów widzenia, od klasycznych teorii przez psychoanalityczne i genetyczne po egzystencjalną, i proponował treningi kreatywności. Wykłady z prawa autorskiego miały na celu dostarczenie elementarnej wiedzy w zakresie form i zakresu umów wydawniczych, rozróżniania poszczególnych kategorii praw własności intelektualnej, rozpoznawania naruszeń praw autorskich oraz ich skutków prawnych. Profesor Władysław Stróżewski nie tyle wykładał podstawy estetyki, ile uczył filozoficznego myślenia i prowadził wieloaspektowe debaty o pięknie. Zajęcia z poetyki i teorii literatury miały dostarczyć podstawowej wiedzy na temat wersyfikacji, stylistyki, kompozycji czy genologii tekstów literackich, wykształcić umiejętność analizy i interpretacji dzieła literackiego, a kultura słowa nauczyć tego, jak można i należy pięknie pisać po polsku, albo raczej: jakich błędów językowych nie popełniać, zwłaszcza tych cieszących się wyjątkową popularnością.

Drugi blok przedmiotów obejmował zajęcia warsztatowe, których mimo wielu zbieżności nie nazwałabym jednak stricte kursami pisania w określonych gatunkach literackich, choć ich celem było dostarczenie wiedzy w zakresie tworzenia i budowy utworu literackiego (prozatorskiego, poetyckiego, dramatu, scenariusza, reportażu, eseju bądź recenzji czy przekładu). Każde zajęcia warsztatowe prowadzone były wedle autorskiego programu wykładowcy-twórcy, więc przyjrzenie się ich rozmaitym metodom i modelom „nauczania” wymagałoby napisania obszernego tekstu, a nawet ciekawej „podręcznikowej” książki (przyp. Archiwum SLA dysponuje konspektami zajęć, ankietami słuchaczy, można by sięgnąć do wspomnień słuchaczy poszczególnych lat – jest to jednak zadanie przekraczające ramy i objętość niniejszego tekstu.). Punkty ciężkości bywały kładzione różnie – nastawienie na dzielenie się własnymi doświadczeniami pisarskimi, wskazywanie na „pola minowe”, pułapki, ślepe drogi, pokazywanie banału i kiczu w słabych tekstach, a interesujących rozwiązań na przykładzie znakomitych utworów, praca na tekstach słuchaczy i proponowanie rozmaitych „zadań” pisarskich. Zwłaszcza tę ostatnią metodę cechuje duża inwencyjność, ponieważ rozwija wyobraźnię i „przymusza” do zmierzenia się z nowymi tematami bądź formami (przyp. Często się zdarzało, że nasi słuchacze zmieniali „orientację” rodzajową, z jaką rozpoczęli studia w SLA, tzn. prozaicy odkrywali w sobie talenty poetyckie bądź odwrotnie, niektórzy poszli w kierunku dramatu lub scenariusza, który wcześniej nie był przedmiotem ich zainteresowań, itp.). Interesująca bywa konfrontacja stworzonych tekstów, różniących się od siebie, pokazująca wielowariantowość i wielowymiarowość wyobraźni oraz sposobów realizacji różnych tematów. Inwencja w proponowaniu takich zadań granic nie ma, jak nie ma ich fantazja.

Oto kilka przykładowych zadań, jakie pojawiły się podczas warsztatów prowadzonych w SLA (przyp. Analizując archiwalia SLA (konspekty prowadzących warsztaty), zauważyć można, jak zmieniały się metody pracy. Pierwsi wykładowcy nastawiali się raczej na rozbudzanie wyobraźni, dyskusje o literaturze, estetycznych i egzystencjalnych doświadczeniach (np. zadanie Juliana Kornhausera, które dotyczy zajęć z roku 1994/1995). Ostatnia lata cechuje bardziej konkretna i „zadaniowa” praca).

Warsztaty poetyckie:

  1. Wiersze debiutantów z lat 1994-1995. Wyrazić własny stosunek do utworów i porównać z własną sytuacją debiutanta (Julian Kornhauser).
  2. Napisz trójzestrojowy wiersz toniczny do 12 wersów (zestroje mogą być nieregularne – czasem dwuzestrojowe, czasem cztery zestroje) o zwierzęciu, którego wylosowałeś (Ewa Chruściel).
  3. Napisać wiersz, ars poetica, ale bez użycia jakiejkolwiek metafory (tak, aby każdy zdobył się na swoją w miarę racjonalną sentencję, bez ucieczki w metaforę) (Janusz Drzewucki).
  4. Napisać wiersz z zachowaniem perspektywy wertykalnej, z użyciem słów zgodnie z podaną kolejnością: niebo, gwiazda, noc, ptak, życie. Wiersz nie powinien przekraczać ośmiu wersów. Długość wersów dowolna (Wojciech Kass).
  5. Pobaw się w pastiszystę. Napisz pastisz znanego utworu albo uznanej twórczości bądź stylu. Parodie i trawestacje również mile widziane (Karol Maliszewski).
  6. Załóż poetyckiego bloga i pisz codziennie jeden wiersz (Michał Zabłocki).

Warsztaty prozatorskie:

  1. Prosiłabym Was o przygotowanie na pierwsze zajęcia krótkiego tekstu (około jednej strony maszynopisu). Zachęcam Was do sięgnięcia w Waszą najdalszą indywidualną przeszłość i naszkicowania pierwszego zapamiętanego obrazu, pierwszej zapamiętanej sytuacji, uczucia, doświadczenia. Forma tego tekściku jest absolutnie dowolna (Olga Tokarczuk).
  2. Za pomocą krótkiej formy prozatorskiej (od 6 do 10 stron) spróbuj zaprezentować dwuznaczność sytuacji ofiary. Czy ofiara (wypadku, zmowy, konfliktu) jest zawsze pokrzywdzoną stroną? Czy ma prawo do zemsty i jakie mogą być takiego działania konsekwencje? Czy ofiara może wykorzystywać, żerować, brać na litość (jako chory kotek, poszkodowana sierotka) i jakie mogą być takiego działania konsekwencje? (Izabela Filipiak).
  3. Proszę wybrać ze starych lub mniej starych albumόw zdjęcie rodzinne, na ktόrym będą co najmniej trzy osoby, i sprόbować je opisać. Opisać – czyli opowiedzieć jego historię, historię ludzi, ich wzajemnych związkόw, zdarzeń, miejsc, klimatόw. Proszę dobrze zastanowić się nad wyborem (historia) i przywieźć to zdjęcie ze sobą na zajęcia, by wszyscy mogli zobaczyć, o czym / kim mowa (Agata Tuszyńska).
  4. Studenci otrzymują streszczenia kilku arcydzieł nowelistycznych, nie zaznajamiając się z oryginałem. Ich zadaniem jest napisać raz jeszcze dany utwór. Streszczenia mają różny stopień szczegółowości (Jerzy Franczak).
  5. Piszemy kilkustronicowe opowiadanie zawierające motywy autobiograficzne, zainspirowane którąś ze znanych baśni, na przykład Kot w butach, Jaś i Małgosia, Dziewczynka z zapałkami, Sinobrody, Mądra Wasylisa, lub jakąkolwiek inną baśnią, która szczególnie do nas przemawia (Brygida Helbig).
  6. Proszę rozważyć napisanie krótkiego opowiadania (od 2000 do 6000 znaków, NIE WIĘCEJ!) z następującym, by tak rzec, trzonem: lato w mieście, kobieta i mężczyzna (ich wiek do wyboru) idą zdecydowanie razem. Telefony komórkowe milczą. Nagle jedno z nich – bez wcześniejszych ustaleń – odwraca się i biegnie, nie w lewo, nie w prawo, nie w przód, lecz z powrotem. Coraz szybciej. Tyle. Reszta należy do każdego z Państwa; do autora. Proszę spróbować napisać to najnaturalniej, bez zadęcia. Konwencja, tendencje – według uznania (Marek Sołtysik).

Podczas zajęć warsztatowych pracuje się głównie na tekstach naisanych przez słuchaczy. Przeprowadzana jest gruntowna, wielopłaszczyznowa i konstruktywna analiza i ocena tych tekstów, zarówno przez prowadzącego, jak i uczestników, począwszy od kwestii koncepcji, na stylu i języku skończywszy, wskazująca błędy i słabsze strony oraz podsuwająca lepsze rozwiązania. Jest to rodzaj zbiorowej egzegezy, która dokonuje się pod czujnym okiem lidera, czyli Mistrza. Idealnym zajęciom towarzyszyć powinno umiejscawianie twórczości słuchaczy na tle powstającej współcześnie literatury, zwracanie uwagi na wypracowanie własnej sygnatury autorskiej, kształtowanie umiejętności krytycznej analizy własnego tekstu itp.

Pierwsze roczniki miały także w programie warsztaty wydawnicze (prowadzone przez Jerzego Illga z wydawnictwa Znak oraz Krzysztofa Lisowskiego z Wydawnictwa Literackiego), podczas których słuchacze nabywali podstawową wiedzę dotyczącą kwestii redakcyjnych i wydawniczych.

SLA dwukrotnie przeszło modyfikacje programowe. Pierwszy raz w 2007 roku, wówczas głównym powodem zmian były prośby słuchaczy o zwiększenie liczby godzin warsztatowych. Zrezygnowaliśmy więc z dwóch bardzo cennych przedmiotów teoretycznych: wykładów z estetyki, które znakomicie prowadził prof. Władysław Stróżewski, i równie znakomitego seminarium prof. Stanisława Jaworskiego na temat teorii procesu twórczego (na rzecz powiększenia liczby godzin warsztatów prozatorskich, poetyckich i dramaturgicznych). Poziom tych zajęć, fantastyczny dla jednych, był zbyt wysoki dla innych, co najlepiej oddaje wypowiedź, jaka zawarta została w ankiecie rozesłanej do absolwentów w roku jubileuszowym w punkcie dotyczącym pytania o ocenę programu: „Wyrzuciłbym wykłady z hermeneutyki. Ale sprawdziłem w programie SLA – już ich tam nie ma. Wykładów profesora Stróżewskiego nie rozumiałem kompletnie i siedziałem na nich jak na tureckim kazaniu. Do dzisiaj nie wiem, co to jest hermeneutyka”. Napisał ją absolwent drugiego rocznika, dziś autor trzech świetnych książek, wnuk wybitnego polskiego pisarza.

Druga zmiana miała miejsce w 2012 roku i polegała, oprócz drobnej korekty w liczbie godzin niektórych zajęć, na rozszerzeniu warsztatów z reportażu o inne gatunki (obecnie przedmiot nazywa się gatunki niefikcjonalne), likwidacji takich przedmiotów, jak analiza tekstu literackiego i teoria literatury, warsztaty wydawnicze, kultura słowa i krytyka literacka, i wprowadzenie w zamian poetyki opisowej, krytyki tekstu oraz warsztatów medialnych (które zapewne niebawem znikną z programu, ponieważ wbrew temu, co się zapowiadało, budzą niewielkie zainteresowanie słuchaczy). Najważniejszą modyfikacją studiów było wprowadzenie pracy dyplomowej, pisanej pod opieką wybranego tutora (na ocenę), którą słuchacze kończą studia; może to być tom poetycki, powieść, dramat lub scenariusz filmowy. Obecnie studia kończą się pracą dyplomową, a zaliczenie każdego roku polega na uzyskaniu zaliczeń z wszystkich przedmiotów objętych programem oraz napisania (przynajmniej) dwu większych prac pisemnych z wybranych przedmiotów warsztatowych.

Część 4

Nasze studia pomyślane były jako elitarne miejsce dojrzewania początkujących pisarzy, do współpracy zaprosiliśmy najwybitniejszych twórców, którzy może nie zawsze potrafili nauczyć pisarskich technik, ale dawali słuchaczom coś więcej: możliwość korzystania z ich nieocenionych doświadczeń, obcowania z wyjątkową twórczą osobowością, podglądania warsztatu oraz nawiązania mniej lub bardziej intymnej relacji mistrz–uczeń lub nauczyciel–partner. W gronie naszych wykładowców byli laureaci najbardziej prestiżowych nagród, oprócz wspomnianej dwójki noblistów także Andrzej Wajda, który Oskara za całokształt twórczości filmowej otrzymał po okresie współpracy z SLA. Pierwsze roczniki miały szczęście obcować z wielkimi, którzy już odeszli: Czesławem Miłoszem, Wisławą Szymborską, Stanisławem Lemem, Maciejem Słomczyńskim, Ryszardem Kapuścińskim, Janem Józefem Szczepańskim, Markiem Nowakowskim, Maciejem Szumowskim, Dorotą Terakowską, Henrykiem Bereską. Każdy z nich zostawił nie tylko autograf w indeksie, ale przede wszystkim mocny ślad twórczych inspiracji w pamięci adeptów.

Najważniejszym wykładowcą pierwszych czterech lat istnienia szkoły był niewątpliwie Maciej Słomczyński, związany ze SLA od samego początku aż do swojej śmierci, który potrafił nawiązać z początkującymi pisarzami głębokie relacje. Toczył z młodymi adeptami pióra wielogodzinne dyskusje, także po zaproszeniu ich do swego gościnnego, niezwykłego domu. Jego odejście było dla nas największą stratą. Także Czesław Miłosz chętnie prowadził zajęcia z naszymi słuchaczami i opowiadał o swoich doświadczeniach literackich. Stanisław Lem stosował przewrotne strategie – próbował zniechęcić do pisania. Co roku zaczynał swoje zajęcia od stwierdzenia: „Proszę państwa, dajcie sobie spokój, pisania nie można się nauczyć, a literatura tak naprawdę niczemu nie służy”. Obydwie strony przyjmowały tę grę, dyskutowały i… pisały. W rozmowie z Katarzyną Nowak na temat zajęć w SLA Lem powiedział: „Pani mówi, ze oni byli zadowoleni ze spotkania ze mną? Może dlatego, że nie ukrywałem ani moich słabości, ani długoletnich kiepskich grafomańskich wstępów do literatury” (przyp. K. T. Nowak, „Podpatrywanie Mistrza”, „Przekrój” 1998, nr 30, s. 35.). Wisława Szymborska prowadziła zajęcia, a raczej szczególnego rodzaju spotkania autorskie, pod warunkiem, że na sali nie było więcej niż piętnaście osób, bowiem, jak wszyscy wiemy, przyszła noblistka najlepiej czuła się w kameralnym gronie. Jej współpraca z SLA trwała do czasu otrzymania Nagrody Nobla. Niestety, po „sztokholmskiej katastrofie” Wisława Szymborska do Szkoły już nie powróciła. Niezapomniane były zajęcia z Maćkiem Szumowskim, który nie tylko uczył, jak powstaje dobry reportaż, ale także pokazywał kulisy pracy w telewizji, niejednokrotnie wprowadzając grupę początkujących pisarzy na jej zaplecza. Wiele emocji budziła Dorota Terakowska – jej ostrość sądów często raniła, ale zarazem uruchamiała mechanizmy samoświadomości, dzięki którym stwarzały się osobowości bardziej odporne na krytykę.

W ciągu dwudziestu lat istnienia SLA także „młodsi” przekształcili się w Mistrzów. Jeszcze w latach dziewięćdziesiątych współpracę z nami podjęli: Olga Tokarczuk, późniejsza laureatka Nagrody Literackiej „Nike” oraz międzynarodowej nagrody Vilenica; Antoni Libera, który współpracował z nami przed opublikowaniem Madame, również nominowanej do Nike; Marek Bieńczyk, laureat Nike; kilkakrotnie nominowany do Nike laureat Nagrody Poetyckiej „Silesius” Piotr Sommer. W środowisku SLA krążyła więc przepowiednia, że kto wykłada w krakowskiej Szkole, otrzyma jeśli nie Nobla, to przynajmniej Nike, ewentualnie Vilenicę. I ten półżart obowiązuje do dziś, bo nasze wykładowczynie z ostatnich lat – Justyna Bargielska czy Brygida Helbig – znalazły się w czołówce nominowanych do Nagrody Literackiej „Nike”.

Niekwestionowanym „liderem” w SLA, by posłużyć się korporacyjną terminologią, jest Marek Bieńczyk, współpracujący z nami od 1998 roku. Wychował kilkanaście roczników i opinie o jego zajęciach są nieodmiennie entuzjastyczne. Także warsztaty z Piotrem Sommerem (w SLA od 1995 roku) były jednym z najważniejszych doświadczeń poetyckich dla naszych słuchaczy. Nie można pominąć Karola Maliszewskiego, znakomitego krytyka, prozaika i poetę, urodzonego dydaktyka i pasjonata, który nie tylko potrafił emocjonalnie zawładnąć słuchaczami, ale także znakomicie obnażyć tajniki twórczego warsztatu, wcielając się równocześnie w rolę poety i krytyka.

Podobną rolę zaczynają odgrywać jeszcze młodsi, czyli trzecie już pokolenie naszych „Mistrzów”. Myślę tu o Romanie Honecie, znakomitym poecie, nominowanym w ciągu ostatnich lat do najważniejszych literackich nagród (Nike, Silesius, Nagrody Literackiej „Gdynia” i Nagrody Poetyckiej im. Wisławy Szymborskiej), który przed laty kierował redakcją pisma „Studium”, założonego przez słuchaczy pierwszego rocznika SLA, a który od kilku lat sprawdza się znakomicie w roli nauczyciela poezji, oraz współpracującym z nami od dwóch lat młodym prozaiku Jerzym Franczaku, wybitnie utalentowanym „dydaktyku pisania”. Z niezapomnianych „osobowości” koniecznie trzeba wymienić Rafała Maciąga, współpracującego z SLA od wielu lat, którego warsztaty dramaturgiczne stają się dla każdego rocznika niezapomnianą lekcją żywego dramatu, psychiczno-teatralnego performance’u, a także Grażynę Stachównę, której wykłady o filmie obrosły legendą, i wielu, wielu innych, bowiem w ciągu dwudziestoletniej historii SLA wykładało u nas blisko stu twórców, krytyków i uczonych. Jedni, prowadząc dłuższe cykle, inni – dzieląc się własną wiedzą i doświadczeniami w ciągu jednego-trzech spotkań.

Z krakowską Szkołą Pisarzy współpracowali (oprócz już w różnych miejscach tego tekstu wymienionych) między innymi: Miłosz Biedrzycki, Ewa Chruściel, Stefan Chwin, Adam Czerniawski, Leszek Długosz, Jacek Dąbała, Janusz Drzewucki, Jakub Ekier, Leszek Elektorowicz, Jacek Giszczak, Artur Grabowski, Marcin Hamkało, Wojciech Kass, Krzysztof Keller, Julian Kornhauser, Zbigniew Kruszyński, Ryszard Krynicki, Krzysztof Kuczkowski, Wojciech Kudyba, Wojciech Ligęza, Ewa Lipska, Krzysztof Lisowski, Karol Maliszewski, Piotr Marecki, Joanna Mueller-Liczner, Dariusz Nowacki, Marek Nowakowski, Robert Ostaszewski, Michał Rusinek, Sławomir Shuty, Marek Sołtysik, Ewa Sonnenberg, Jerzy Stuhr, Leszek Szaruga, Beata Szymańska, Agata Tuszyńska, Jakub Winiarski, Bohdan Zadura, Marek Zaleski i Adam Zagajewski.

Współpracowali ze Studium także filolodzy, prawnicy, wydawcy, scenarzyści, reporterzy, tłumacze, miedzy innymi: Stanisław Balbus, Janusz Barta, Marek Bukowski, Anna Burzyńska, Anna R. Burzyńska, Jerzy Illg, Tomasz Dettloff, Bogusław Dopart, Aleksander Fiut, Ireneusz Kania, Olga Katafiasz, Marek Kędzierski, Dorota Kozicka, Magdalena Lubelska, Tadeusz Lubelski, Jan Maciejowski, Maria Malatyńska, Ryszard Markiewicz, Jędrzej Morawiecki, Michał P. Markowski, Katarzyna T. Nowak, Tadeusz Nyczek, Józef Opalski, Krzysztof Pleśniarowicz, Renata Przybylska, Jerzy Ridan, Magdalena Różycka, Mateusz Skucha, Jerzy Stuhr, Rafał Syska, Włodzimierz Szturc, Małgorzata Sugiera, Jan Tomkowski, Teresa Walas, Lesław Wilk, Leszek Wołosiuk, Joanna Zając, Andrzej Zawadzki.

Mimo kontrowersyjnych opinii na temat „szkoły pisarzy” i krytycznych wypowiedzi części środowiska literackiego, że „pisania nie można nauczyć”, wielu twórców bardzo chętnie podejmowało to zadanie. Może jest coś pociągającego i podniecającego w grze z własną i cudzą wyobraźnią, inspirowaniu i byciu inspirowanym. Relacje, jakie wytwarzają się podczas zajęć, są czymś niepowtarzalnym, bowiem literatura i jej tworzenie stają się zarówno estetycznym celem, jak i medium głębszych doświadczeń, także poznawczych, egzystencjalnych czy emocjonalnych. Zdarza się, że po zajęciach słuchacze i wykładowcy mają wrażenie, jakby doświadczyli jakiegoś zbiorowego transu, z którego wychodzą bogatsi w doświadczenie, którego nazwać się nie da.

Zajęcia w SLA są oparte na indywidualnych, autorskich projektach. W pracy ze słuchaczami nie chodzi wszak o stworzenie czyjejś „szkoły” czy naśladowanie cudzej dykcji pisarskiej, lecz dostarczenie wiedzy, otwarcie na różnorodność literackich języków, sposobów opisu świata i pomoc w odnalezieniu własnej pisarskiej drogi. I może z tego powodu przychodzą do nas także osoby, które mają już za sobą udane debiuty literackie.

Część 5

Nasi słuchacze przyjeżdżają z całej Polski (od Szczecina i Białegostoku, przez Warszawę, Wrocław, Poznań, po Rzeszów i Bieszczady), a nawet z zagranicy (z Brukseli i Wiednia). Są w różnym wieku, bo najmłodszy słuchacz miał 19 lat (na początku istnienia Studium, kiedy był jeszcze możliwy nabór po maturze), a najstarszy – 65 i dojeżdżał na zajęcia z Wiednia (po ukończeniu SLA wydał dwie książki, a nad kolejnymi pracuje).

Z ankiet przeprowadzanych po zakończeniu każdego roku wynikało, że oceny poszczególnych zajęć i wykładowców niejednokrotnie diametralnie różniły się od siebie. Zdarzało się, że metody pracy poety czy pisarza fascynujące dla jednych, negatywnie odbierane były przez innych. W przypadku twórczego uczenia, tak samo jak w odbiorze dzieł sztuki, nie ma zgody przez aklamację ani zbieżnych gustów. Często więc konstruktywna (w zamyśle) krytyka wywoływała kłótnie i spory, a nawet wychodzenie z trzaśnięciem drzwiami, choć to drugie dotyczyło raczej słuchaczy niż wykładowców.

Wyraziści wykładowcy zostawili mocne ślady w psychice adeptów – na ogół są to ślady pozytywne. Choć zdarzały się też rany, które po latach okazywały się często najbardziej pozytywnymi doświadczeniami w drodze pisarskiej. Bywało i tak, że część osób rezygnowała z pisania, uświadamiając sobie, że ta „profesja” nie jest im przeznaczona. „Człowiek dostrzega, że to, co robił, jest marne. Jeżeli ktoś rezygnuje z pisania, to znaczy, że to była pomyłka. Ktoś, kto jest zdecydowany, po skończeniu szkoły będzie więcej pisał” (przyp. ibidem) – mówi z jednym z wywiadów absolwentka SLA. Czy jednak studia literackie były dla nich czasem straconym? Z pewnością nie. Jeśli nie zostali pisarzami, to na pewno stali się wrażliwymi odbiorcami literatury i znaleźli swe miejsce w życiu, uprawiając twórcze zawody. Niektórzy założyli własne wydawnictwa (Mariusz Czyżowski Zieloną Sowę, Agnieszka Ewa Frankowska Czerwoną Papugę), inni są dziennikarzami (Joanna Lichocka, Grzegorz Nurek), aktorami (Joanna Mastalerz, Ołena Cikuj), psychiatrami (Grzegorz Iniewicz), ekstremalnymi podróżnikami (Kamila Kielar), pracują w telewizji (Anna Piekara, sekretarz programowy TVN, czy Beata Winiarska, mieszkająca we Włoszech i współpracująca z tamtejszą telewizją), reżyserują i piszą (Maria Spiss, Radek Medard), tłumaczą literaturę i wykładają na amerykańskich uniwersytetach (Katarzyna Jakubiak, świetna prozaiczka, finalistka nagrody literackiej Gryfia 2013) itd. Niektórzy osiągnęli poważne sukcesy literackie, jak Ewa Sonnenberg, absolwentka pierwszego rocznika SLA, która po latach została jego wykładowczynią, Przemysław Owczarek (nominowany do literackich nagród Gdynia i Orfeusz), Joanna Lech (nominowana do Silesiusa i Nike), Agnieszka Żelazko (czyli Aga Kuligg, nominowana do Nagrody Angelusa), Weronika Murek, laureatka polskiej edycji konkursu na najlepszą europejską flash fiction Flash Europa 28 i Gdyńskiej Nagrody Dramaturgicznej 2015, i wielu innych, których nie sposób tu wymienić. Wspomnę tylko poetów i prozaików z poważniejszymi już osiągnięciami (poza wymienionymi wcześniej laureatami konkursów literackich, także organizowanych przez SLA). Są to poeci i poetki: Ewa Frączek, Dorota Grzesiak, Agata Linek, Łukasz Mańczyk, Waldemar Mogielnicki, Marta Pilszczek, Katarzyna Zdanowicz-Cyganiak (także literaturoznawczyni), Ewa Wawrzyńska, Agnieszka Wiktorowska-Chmielowska, Izabela Zubko; oraz prozaicy obu płci: Agnieszka Ewa Frankowska, Stefan Gajda, Jola Jarecka, Marta Kijańska, Jan Krasnowolski, Ewa Szawul. W gronie absolwentów SLA znajdziemy autorów książek z innych dziedzin, związanych z literaturą, historią, medycyną, reportażem, jak Małgorzata Czuma, Justyna Tomska, Ewa Zamorska-Przyłuska, zdolnych tekściarzy – Monikę Partyk i Michała Kozłowskiego, scenarzystów – Hannę Sieję-Skrzypulec (która właśnie ukończyła książkę na temat twórczego pisania). O wielu z nich, i tych niewymienionych (przyp. Przepraszam wszystkich absolwentów, których nie wymieniłam, ponieważ nie wszystkie informacje o ich osiągnięciach do mnie docierają), jeszcze zapewne usłyszymy.